Ten XVII-wieczny kościół w Lubiechni Małej remontują gliną, a pomalują... twarogiem!

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
- To już chyba ósmy kościół, który robię - mówi stolarz Kazimierz Jurkowski.
- To już chyba ósmy kościół, który robię - mówi stolarz Kazimierz Jurkowski. Jarosław Miłkowski
Udostępnij:
To jeden z bardziej oryginalnych kościołów w Lubuskiem! Jego szachulcowa konstrukcja wypełniona jest gliną, w zaprawie wapienno-piaskowej są... końskie grzywy, a biały kolor elewacji to efekt połączenia wapna i... twarogu. Za remont świątyni w Lubiechni Małej odpowiada Michał Jarosiński, który wcześniej przywracał blask katedrze w Gorzowie.

- Renowacja tego kościoła to wielka przygoda i niesłychana radość - mówi konserwator zabytków Michał Jarosiński. Stoimy przed kościółkiem w Lubiechni Małej. To licząca kilkudziesięciu mieszkańców wieś koło Rzepina. Powstała prawdopodobnie w XIV wieku. Wtedy też postawiono we wsi pierwszy kościół. W czasie wojny 30-letniej (1618-1648) został on jednak zniszczony i w jego miejsce postawiono nową świątynię. Mały kościółek pw. Podwyższenia Krzyża Świętego stoi tutaj od 1669 r. Przez lata modlili się w nim niemieccy ewangelicy, a w 1947 r. świątynia została poświęcona na potrzeby obrządku katolickiego.

Od około stu lat kościół w Lubiechni Małej nie przechodził żadnego gruntownego remontu. Aż do teraz. Pieniądze na remont elewacji zewnętrznej, finansowany w latach 2021-2022, dała Polsko-Niemiecka Fundacja Ochrony Kultury i Zabytków, a środki pochodzą z funduszy Republiki Federalnej Niemiec. Ubiegłoroczne prace kosztowały 156 tys. złotych, z których 123 tys. wyłożyła parafia. Tegoroczne prace całkowicie sfinansuje fundacja.

W ścianach tony gliny

XVII-wieczna świątynia to jeden z bardziej oryginalnych kościołów w całym województwie. Dlaczego? Bo oryginalnie został zbudowany z... gliny. Tak, tak, to nie pomyłka. Dziś może się to nam wydawać dziwne, ale tak się kiedyś budowało.
- Kościół ma konstrukcję szachulcową, konstrukcję drewnianą, która pierwotnie była wypełniona gliną. W niektórych miejscach, szczególnie w dolnej części kościoła, glina z czasem uległa jednak zniszczeniu. W miejscu, gdzie ona nie przetrwała, wmurowano tzw. fachy z cegły, czyli zrobiono wypełnienie. Później otynkowano całą powierzchnię tynkiem wapienno-piaskowym - opowiada Michał Jarosiński.

Jarosiński jako konserwator zabytków pracuje na Ziemi Lubuskiej już około 12 lat. W nasze strony przyjechał z Mazowsza i przez pierwsze lata żył i działał w południowej części regionu. To on odpowiada za przywrócenie oryginalnego średniowiecznego blasku gorzowskiej katedry. Teraz poświęca się pracy przy innych kościołach w województwie, został też pracownikiem Muzeum Lubuskiego w Gorzowie.

W Lubiechni Małej konserwator zabytków pracuje podobnie jak w Gorzowie. Też stara się przywrócić oryginalny wygląd kościoła. A z podpowiedziami specjalistów - Markusa Kepsteina pracującego dla fundacji i prof. Urlicha Schaafa z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu - robi to w oryginalny sposób.

- Niemcy chcieli, aby zastosować materiały takie same jak były zastosowane w XVII wieku - mówi M. Jarosiński. - Część gliny pozyskaliśmy więc z XIX-wiecznego domu w Lubiechni, który szedł do rozbiórki. On też był budowany z gliny, która pochodziła z tych terenów - dodaje.

Do uzupełnienia ubytków w elewacji kościoła użyto około dwóch ton gliny (to te brązowe elementy kościoła na zdjęciu). Teraz elewacja czeka na malowanie, które będzie wiosną. Tak jak przed wiekami, tak i teraz daje się bowiem glinie czas, aby całkowicie wyschła.

Oryginalne rozwiązania zastosowane zostały też do zaprawy wapienno-pisakowej. Aby nadać naturalnego zbrojenia tynków zastosowano... cięte końskie grzywy. Fragmenty włosia doskonale widać dziś w ścianach. Włosie zostanie jednak przycięte i pomalowane.

Wapno z twarogiem? Mistrzostwo świata

Malowanie - a jakżeby inaczej - też jest oryginalne.
- Pierwotnie glina była malowana kazeiną wapienną - mówi Jarosiński i od razu tłumaczy: - Kazeina wapienna to rodzaj spoiwa malarskiego, który uzyskuje się poprzez dodanie do wapna... suchego twarogu. Między wapnem i twarogiem zachodzi reakcja i tworzy się z tego kremowa pasta. Ona jest nierozpuszczalna w wodzie. W naszych warunkach klimatycznych glina na zewnątrz jest narażona na działanie deszczu, który powoduje jej rozmiękanie. Malowanie kazeiną wapienną powoduje więc, że chronimy glinę farbą, która jest nierozpuszczalna w wodzie. To mistrzostwo świata! - śmieje się konserwator zabytków.

Drewno ścinaj zimą

Oryginalne jest także podejście do konserwacji elementów drewnianych kościółka w Lubiechni Małej. Otóż cześć elementów z XVII wieku zwyczajnie było w złym stanie i się posypało. Trzeba więc było je wymienić. A robił to Kazimierz Jurkowski, stolarz z Cybinki, który na swoim koncie ma już prace w kilku kościołach, m.in. w swoim rodzinnym Białkowie, gdzie pracował przy tarczach zegarowych.

W Lubiechni Małej do wymiany konstrukcji użył około pół kubika drewna sosnowego.
- Staram się znaleźć taki materiał, który pochodzi z drzewa ściętego zimą. Drewno ścinane latem w lesie jest jak wata i ono nie ma wartości. Drzewo musi być ścinane w minusowej temperaturze. Ono jest wtedy zbite i twarde jak kamień - opowiada pan Kazimierz, o którym Jarosiński mówi, że to „Boży Człowiek”.

- To już chyba ósmy kościół, który robię. A trzy kolejne czekają w kolejce - mówi K. Jurkowski. W jego słowach słychać, że potrafi docenić stary kunszt stolarski. Gdy pytamy, czy nie powinno wymienić się XVII-wiecznych desek na nowe, bo przecież te kilkusetletnie za pewien czas mogą się posypać, mówi: - W konserwacji chodzi o to, żeby jak najwięcej zachować. Restauracja polega przecież na tym, żeby wymienić tylko to, co rzeczywiście się sypie - mówi pan Kazimierz.
- Rozum podpowiada, żeby wymienić jak najwięcej, ale serce mówi z kolei, żeby jak najwięcej zostawić - dodaje Jarosiński.

Kto to widział niebieskie drzwi?! Historia!

Gdy stoimy przed kościołem w Lubiechni Małej jednej rzeczy nie można zauważyć. To jasnoniebieskie drzwi do świątyni. Owszem, w Kościele jest to tzw. kolor maryjny, ale na zewnątrz świątyni raczej niespotykany.
- Ten niebieski kolor pojawił się w trakcie prac konserwatorskich. W trakcie czyszczenia okien i drzwi pojawiły się relikty takiej właśnie farby, która pochodziła prawdopodobnie z XIX wieku. Po wojnie drzwi były w kolorze czerwonym, takich trochę buraczkowatym. Za Niemca były jednak niebieskie. Teraz wydają się one kolorystycznie agresywne, ale takie były historycznie. Pamiętajmy, że w przyszłości wszystkie fachy będą białe. Do tego elementy z drewna pomalujemy w odcieniu lekko przetartej czerni. Będziemy mieć szlachetną kolorystykę - mówi Jarosiński.

Kościółek pw. Podwyższenia Krzyża Świętego wchodzi w skład parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie. Kto by chciał zobaczyć, jak wygląda w środku, a przy okazji zobaczyć jego oryginalny wygląd, może wybrać się tu w każde niedzielne przedpołudnie. Jedyna msza w tygodniu odprawiana jest tu w niedzielę o 11.00.

***

Jak czytamy w dokumentach Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, pierwsze wzmianki o Lubiechni Małej dotyczą spisu dóbr biskupstwa poznańskiego z 1405 r. Kolejna informacja pochodzi z 1447 r., kiedy związani z Frankfurtem bracia Quernthammel odsprzedali miejscowość Martinowi Winsowi. Później wieś przechodziła w ręce kolejnych rodów: von Brandów i von Ludvigów. To właśnie ci ostatni ufundowali kościół. Oni też ufundowali także barokowe wyposażenie świątyni – ołtarz i ambonę.
Od roku 1800 wieś należała do rodu von Bergów. Z inicjatywny właściciela wsi, w latach 1813-1818 do kościoła dobudowano drewnianą wieżę.

Na szczególną uwagę zasługuje wnętrze świątyni. „Jest to jeden z nielicznych obiektów, gdzie po wojnie nie wprowadzono znaczących zmian” - czytamy w dokumentach LWKZ. „Na uwagę zasługuje również konstrukcja ościeży niegdyś zewnętrznych drzwi prowadzących do nawy świątyni. Na nadprożu wyryto tutaj datę upamiętniającą rok wzniesienia budowli: „Anno1669”. Do dzisiaj zachowano ławki kościelne, posadzkę ceramiczną i ołtarz”.

Czytaj również:
Zabieramy Was na spacer wokół katedry. Jej ściany kryją tajemnice

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kiedy lecą na ciebie rosyjskie bomby

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie